Rano, o 10 mieliśmy łódkę z powrotem do Krabi. Przy sprawdzaniu biletu, każdy dostał kolorową naklejkę na koszulkę. Kolor oznaczał dokąd się dalej jechało i pomaga kierowcom w Krabi wyłapać odpowiednich ludzi schodzących z łódki. Łódką płynęliśmy jakieś 3 godziny. Następnie przesiedliśmy się na autobus i dostaliśmy następną naklejkę, która oznaczała, że jedziemy na wyspę Koh Samui. Autobusem dojechaliśmy do miejscowości Surat Tani (3 godziny), skąd odpływał nasz prom na Koh Samui (2,5 godziny). Całość kosztowała nas 600 baht od osoby. System naklejek zdawał się działać bardzo dobrze i cała podróż przebiegła bez żadnych problemów. Na miejsce dopłynęliśmy około 17. Z portu wzięliśmy pick-up’a (coś ala jeepney na Filipinach) i pojechaliśmy do miejscowości Ban Mea Nam i tam znaleźliśmy tani pokój (z wiatrakiem) za 250 baht za noc. Wieczorem przeszliśmy się na targ, żeby kupić coś na obiad. Spać poszliśmy dosć wcześnie bo byliśmy dość zmęczeni po całodniowej podróży.